.::Stunt Gp of Poland::.

 

Stunt GP - to brzmi dumnie!


 

Po zeszłorocznym sukcesie imprezy Streetbike Freestyle rozgrywanej w Bydgoszczy każdy z niecierpliwością czekał na tegoroczną odsłonę imprezy. Mijały tygodnie, miesiące, a o imprezie nie było słuchu. W końcu nadeszła informacja od samego Papy Stunta, Macieja 'Cygana' Szudzichowskiego - impreza odbędzie się w nowym miejscu, w nowej formule, z nową nazwą - Stunt Grand Prix of Poland! Znając poprzednie dokonania Cygana, z góry wiadomo było, że na parkingu pod hipermarketem Auchan nie zabraknie emocji związanych zarówno z jazdą, jak i z klimatem samego wydarzenia. Lista startowa była imponująca - sama śmietanka Polskiego stuntu oraz paru zagramanicznych wymiataczy. Wielkie brawa należą się na samym początku za ogarnięcie klasy pozaregulaminowej - młodsi zawodnicy zaprezentowali na prawdę wysoki poziom swoich przejazdów, dając nam nadzieje, że po przesiadce na większe moto klasa regulaminowa zyska na widowiskowości, a rywalizacja już bardzo zacięta, stanie się jeszcze ciekawsza.

 

Piątek

Już w piątek do Bydgoszczy zjechali się pierwsi zawodnicy - Część pomagała w rozstawianiu wszelakich ogrodzeń, barierek, część odsypiała czwartkowe balety (hmm... w tym szło mi całkiem nieźle), a pod wieczór większość udała się na słynny pas '56' pod koronowem. Poziom treningu - CZYSTE ZŁO w najlepszym jego wydaniu, oczy same latały na lewo i prawo chcąc uchwycić co Ci maniacy wyprawiają ze swoimi sprzętami, po prostu brak słów. Jak określił to przyszły pechowiec Panczo - 'mamy Francję'! Wieczór to oczywiście tradycyjny, ludowy 'melanż do odciny', po którym z dziesięcioma złotymi w kieszeni obudziłem się na ławce pod jednym z hoteli...

Sobota

 

Od samego rana na parkingu na którym odbywały się zawody słychać było radosne 'łydydydydydy'. Zaczęła się prezentacja zawodników, skąd Ci ludzie czerpią energię na jazdę od samego rana po całonocnych baletach?- Nie mam pojęcia.

 

Ustalono, iż część utytułowanych zawodników do niedzielnych zawodów przejdzie automatycznie, pozostali o wejście do finałów walczyli w eliminacjach. Pierwsze jazdy zaliczyli zawodnicy klasy pozaregulaminowej. Czapki z głów, poziom jaki zaprezentowali Ci zawodnicy był niesamowity, część widowni nie mogła ogarnąć, co można odstawiać na popularnych 50'tkach. Klasa ta obejmuje wszystkie motocykle o pojemności mniejszej niż 550ccm, co oznaczalo że wszelkie dwucylindrowe CB500 startowały razem z motorowerami. Szał jak zwykle zrobiła Monika Koch, 'Mania' - ludność niedowierzała widząc 17-latkę jeżdzącą na kole, Mańka - Klasa Koń!
Stunt GP to również nowa, wzorowana na zachodnioeuropejskich zawodach punktacja. Punkty przyznawane były w skali od 0 do 10, każda gleba oznaczała stratę połowy punktów. Wcześniej o ilości zdobytych punktów dowiadywaliśmy się po przejeździe wszystkich zawodników, teraz wyniki przedstawiane były bezpośrednio po ukończeniu jazdy przez zawodnika. Klasa regulaminowa jak zwykle była najbardziej oczekiwanem eventem dnia. Widać było jak wysoko ustawiona była poprzeczka - finezyjne cyrkle z combosami nie wystarczyły na starty w niedzielę. Ciekawą sprawą były popisy Stuntera13 oraz Pasia na minibike'ach. Nie chce mi sie nawet o nich pisać, bo każdy wie, że w naszym slowniku nie ma słów które opisałyby poziom jazdy tych kolesi... Na zakończenie pierwszego dnia rozegrano emocjonujący konkurs stopali.

Wszyscy byli nastawieni na show jednego zawodnika, nieokiełznanego Simpsona, na swoim nowym szpeju, 636. Jeszcze przed jego startem pozytywnie zaskoczył wszystkich Mok - widać że nowe moto zdecydowanie mu pasuje, nikt nie miał pojęcia że trzaska on takie przody. Fakt ten zmotywowal Simpsa do ostrej walki, ktora zakończyła się 63cio metrowym stopalem (45 metrowy rozbieg!), który zapewne byłby jeszcze dłuższy, gdyby nie to, że Andrzej swojego stopala zaliczył ostrym lotem przez kierę, oberwał stelażem po ręce, z podejrzeniem złamania nadgarstka trafił do szpitala.

 

Po zawodach w klubie Awangarda odbyło się afterparty połączone z premierą filmu Stunstyle3. Idzi odwalił KAWAŁ CHOLERNIE DOBREJ roboty, film poprostu ryje banie, obowiązkowa pozycja na półce każdego maniaka stuntu! Po premierze wszyscy udali się na parkiet lub do stolików, atmosfera imprezy była gruba, oj bardzo gruba...

 

 

Niedziela

Kto tylko był w stanie pozbierać się po imprezie uderzał na plac zawodów. Pierwsza znów startowała klasa pozaregulaminowa, już zaliczając przejazdy finalowe. W trakcie wykonywania stopala przeholował pretendent do pierwszego miejsca, Panczo. Ostro oberwał silnikiem po glowie, kask nie wytrzymał tej przygody a sam zawodnik trafił do szpitala. Na szczęście obyło się na stłuczeniach. Mega wielkie wrażenie na wszystkich zrobił Kryszpol - jako jedyny w swojej klasie (a drugi w Polsce po Kubie9449) zaprezentowal Suicide Circles (cyrkle na coasterze) połączone z combosami. Strach się bać, co ten chłopak pokaże na rzędowej czwórce! Zwyciężył jednak Repsol - jego przejazd na CBR 125 byl poprostu idealny. Płynne, efektowne tricki dały mu w pełni załużone pierwsze miejsce. Pozostałe miejsca zajęli Liczbon, Krycha oraz Kryszpol.

 

 

 

 

 

 

Swoje przejazdy zaprezentowali najmłodsi stunterzy - Piotruś z Wheelieholix oraz Eryk z ATB. Ich pocketbike'i latały do góry kołami, chłopcy pokazali na prawdę widowiskowy spektakl.Wielkie brawa dla nich!

 

 

 

 

 

 

 


Pierwszy przejazd klasy regulaminowej sugerował małą niespodziankę - przejazd Łukasza FRS na Kawasaki 636 poprostu zwalił wszystkich z nóg. Stracił jedyne 0,5 pktu do $13, co zapowiadało niesamowity bój w finale. Pasio, z urazem nogi, nafaszerowany lekami pokazał jak zwykle najczystszy przejazd, płynne, pełne finezji cyrkle, możnaby na to patrzeć godzinami!
Finalnie klasyfikacja nie zmieniła się. Łukasz znów pokazał, że nie przyjechał tu dla przyjemności i Rafał (Stunter13) będzie musiał wyciągnąć asa z rękawa aby go pokonać. Tak się też stało - Stunter zadziwił wszystkich kręcąc cyrkle tylem do kierunku jazdy, dzięki czemu znów pobił zawodnika z Zamościa o 0,5pktu i finalnie różnicą jednego punktu stanał na najwyższym stopniu pudła. Trzecie miejsce zajał Pasio, czwarte Raptus, piąte Fragment. Wielkie gratulacja należą się Szwajcarowi - pierwsze zawody zakończone miejscem w premiowanej 13 oraz wygranie Last Man Standing - nie lada wyczyn.

 

Czytając rożne relacje nasuwa się jeden wniosek - takich zawodów nad wisłą jeszcze nie było. Cygan, jesteś mistrzem ceremonii.

Text: Manul